Witam!
Dostałem ostatnio takiego maila (extract):
dlaczego urzędy same nie wiedzą jak mają się stosować do tego przepisu…..w jednym urzędzie mówią ze oczywiście należy uwzględniać ten zwrot a w innym że nie jest to konieczne….Nie wiedzą też czy konieczne jest wypełnianie AZ do każdego roku….no to skoro urzędy tego nie wiedzą to co powiedzieć o klientach…...
No cóż. Tak bywa, że nawet urzędy nie wiedzą, jak się zachować i jakiej porady udzielić.
Przyznam, że ja też nie zawsze wiem, i zanim coś odpiszę w komentarzu, to muszę się solidnie zastanowić.
Jeżeli więc nawet urzędy nie wiedzą (i ja też - chociaż zdarza się to rzadko, przynajmniej jeżeli chodzi o kwestie podwójnego opodatkowania), to najlepiej po prostu zadzwonić do swojego urzędu i się zastosować do jego wskazówek. Urzędy często mają swoją odrebną politykę. Np. jedne chcą by we wniosku abolicyjnym wpisać adres polski, a inne aby był to adres zagraniczny (jeżeli wsniokujący wciąż przebywa za granicą). Dlatego lepiej nie konsultować się z innymi placówkami, tylko bezpośrednio ze swoją. Uniknie się przez to przynajmniej żądania jego poprawienia.
A co w sytuacji, jeżeli już nawet ten nasz urząd nie wie co zrobić? Nakłaniać do skutku do odpowiedzi. W końcu on od tego jest
Piszę to, ponieważ wiem, że naprawdę dużo osób ma takie problemy. Wbrew pozorom organy, które powinny być wyspecjalizowane w danym temacie, nie bardzo wiedzą jak sobie z nim poradzić. Zdarza się to rzadko, ale pamiętajmy, że życie jest bogate w sytuacje, które trudno z góry przewidzieć i uregulować.
Pozdrawiam, Rafał
PS.: Czy ktoś miał takie lub podobne problemy? Jak sobie poradziliście? Proszę, piszcie w komentarzach. Dziekuję!




10 wrzesień, 2009, 22:49
zaraz, zaraz-co to oznacza ze Urzad Skarbowy nie wie? To kto tam pracuje i dlaczego i za co mu placa???
Metoda jest prosta-wysyla sie pisemne zapytanie z prosba o pisemna odpowiedz!
w sytuacji gdy mamy problemy po dokonywaniu procedur zle okreslonych przez urzad skarbowy -danego delikwenta ktory to zle poinformowal pozywa sie do sadu i tak sie naklania pracownikow ktorzy czyhaja na cudze darmowe pieniadze do pracy i szkolen w swojej dziedzinie a przy okazji nie beda juz oklamywac i wyzyskiwac niewinnych ludzi!
10 luty, 2010, 14:58
Co prawda odgrzebuję stary post, ale jakże aktualny…
Mam nadzieję, że nic nie namieszałam 

Popieram słowa Pani Eli. Z własnego doświadczenia (pracy w biurze doradztwa podatkowego) wiem, że jedynym sposobem na urzędy jest w takich wypadkach pismo do “swojego urzędu”, na które urząd również musi zareagować pisemnie. Pracownik US nie ma w takim wypadku możliwości napisania “nie wiem”! Mając pisemną odpowiedź z urzędu i stosując się do niej jesteśmy niejako chronieni - zrobiliśmy tak jak US kazał. Należy również pamiętać o tym, że takie odpowiedzi pisemne są (nie wiem czy wszytskie i nie wiem na jakich zasadach) sprawdzane przez organ drugiej instancji - Izbę Skarbową - która może w przeciągu określonego czasu uchylić decyzję urzędu skarbowego jako organu pierwszej instancji
Dziękuję Pani Małgosiu! Swoim komentarzem zmotywowała mnie Pani do napisania artykułu na temat interpretacji podatkowych… ciekawe, że wcześniej nie przyszło mi to do głowy. Pani właśnie poruszyła ten temat, chociaż w samym poście miałem na myśli zwykłe zapytanie urzędnika, np. przez telefon, albo “face to face”. Obecnie interpretacje podatkowe są wydawane przez Izby Skarbowe w imieniu Ministra Finansów
Pozdrawiam i serdecznie dziękuję!
Rafał
11 luty, 2010, 16:17
Jestem nie na czasie, chętnie więc poczytam o interpretacjach
Jeśli chodzi o zapytania telefoniczne urzędników… kiedy pracowałam w biurze doradztwa podatkowego nauczyłam się, że lepiej mieć wszystko na papierze
zdarzało mi się bowiem, że musiałam pouczać urzędnika i przytaczać mu artykuły. Raz nawet usłyszałam: “przepraszam, nie znam się na VATcie bo do tej pory pracowałam przy podatku dochodowym…”. Krew człowieka może zalać, dlatego zawsze piszę pisma do urzędników… oczywiście we właściwej formie - urząd to jednak urząd!
Do tej pory powoływałam się na art. 14a ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 Ordynacja Podatkowa… Dawno jednak nic nie pisałam, więc muszę sobie odświeżyć wiedzę 
A z zabawnych sytuacji z urzędami to: kilka lat temu kupiłam mieszkanie na kredyt. Kredytobiorcami byli rodzice a ja współkredytobiorcą bez ujawniania dochodów (wtedy nie miałam za dużo do ujawniania :D), mieszkanie notarialnie było na mnie. No i w US dowiedziałam się telefonicznie od jednej pani, że muszę zapłacić podatek od spadków i darowizn, a od innej, że jednak podatek od pożyczek (że niby rodzice mi pieniądze pożyczają biorąc kredyt na siebie)… Oba były dla mnie absurdem bo wszystkie koszty kredytu ja ponosiłam i planowałam w niedługim czasie przejąć kredyt na siebie… Napisałam pismo z opisem stanu faktycznego, następnie zadaniem pytania, a później wskazaniem własnego stanowiska w tej sprawie. UZYSKAŁAM ODPOWIEDŹ wiążącą dla Urzędu Skarbowego no i korzystną dla mnie
Będę wypatrywała artykułu o interpretacjach
Pozdrawiam
Małgosia
Dziękuję Pani Małgosiu za komentarz! Poinformuję na pewno Panią o artykule w moim biuletynie (proszę się zapisać, jeżeli Pani tego jeszcze nie zrobiła!
)
Pozdrawiam,
Rafał